rosengarten

Porządki w ogródku, czyli orka na ugorze myśli.

Znów czytałam dzisiaj o typach Myers-Briggs. I tak się zastanawiam, jakimi typami są detektywi z powieści kryminalnych? Dalgliesh, Hole, Wallander? 

Kopalnią wiedzy na temat typów Myers-Briggs i sposobów ich określania jest np. Personality Cafe.

Zupełnie niespodziewanie dla mnie, na początku września, kiedy tak naprawdę jeszcze dobrze jesień się nie zaczęła, już myślę o zimie. O mrozie, o krępujących ruchy warstwach odzieży, śliskich chodnikach, o parze dżinsów, które zniszczyłam ostatniej zimy poślizgnąwszy się na śniegowej brei i parze doskonałych rajstop, które podzieliły los dżinsów. I o ciągle zimnych dłoniach.

1. A wszystko dlatego, ze przeczytalam trzy książki: Jo Nesbo Wybawiciela i Pierwszy śnieg oraz Henninga Mankella Vor dem Frost. Po polsku podobnież książka nie ukazała się. Pierwszy śnieg przeczytałam najpierw – ten wielkich szkód mojej meteorologicznej wyobraźni nie wyrządził. Śnieg sypał, jasne, ale temperatura przejmowała do kości tylko bohaterów. Później przeczytałam Wybawiciela – i tu właśnie zaczęłam marznąc. Temperatura wynosi w Oslo w czasie, kiedy dzieje się akcja Wybawiciela cały czas waha się między -18 a -22°C. Zimno jest jak diabli. Powtarza się opis ludzi chodzących w puchowych kombinezonach i wypuszczających nosem i ustami kłęby pary. I co rusz ktoś poślizguje się albo boi się poślizgnąć. Co jest dla autora swoją drogą doskonałą okazją do "zagęszczania" akcji, bo kiedy chce skrócić dystans pomiędzy bohaterami i zbliżyć ich na odległość intymną – to każe im się złapać za rękę, żeby się podtrzymywać wzajemnie na śliskim. Czasem inicjatywa jest obopólna, czasem nie. Przy tym Harry wielokrotnie wyraża ufność, jeśli chodzi o jego własne bezpieczeństwo na śliskiej ulicy, co przypisuje kozakom Martens, które dzięki solidnej kauczukowej podeszwie nie tracą przyczepności, nawet jak trzeba się ganiać po śniegu. Zastanwia mnie, czy miał model z futerkiem? 

2. Nie muszę dodawać, że przedstawienie nieśliskich butów budzi bardzo pozytywny odzew w ludziach, którzy stracili dżinsy i naskórek podczas zeszłozimowych przygód na oblodzonych kafelkach. I dobrze przypominam sobie niedawne spekulacje przy innym pogodowym ekstremum, kiedy to w lipcu zastanawialiśmu się, kiedy wreszcie będzie nieco chłodniej, czy może już w ten weekend, czy wreszcie kiedy? Więc też przemawiały do mnie przypuszczenia bohaterów, że od poniedziałku w Oslo temperatura ma wzrosnąć…

3. W ostatniej czytanej przeze mnie książce, Vor dem Frost, o zimie nic nie ma, ale nawiązuje do niej po pierwsze tytuł, po drugie przecież to wciąż Skandynawia, po trzecie, jak się tak zastanowić, to zawsze, kiedy nie ma jeszcze Frost, to jest vor dem Frost.   

4. I tym sposobem od kilku dni dumam nad zakupieniem Martensów. 

1. Jesień u nas w domu zaczyna się wtedy, kiedy zaczyna się sezon na śliwki. W tym roku już trzeci raz piekę śliwkowe ciasto z marcepanem Dorotus76 z bloga Moje wypieki. Tylko używam więcej śliwek, nie kładę ich, tylko stawiam na sztorc topiąc czubek w cieście, wtedy mieści się ich najwięcej i są apetycznie otoczone marcepanowym ciastem, ale pod nim nie toną. W ten sposób z połączenia śliwki i marcepana, czyli późnego lata i późnej zimy, powstaje idealny i przepyszny symbol jesieni.
Śliwkowe ciasto w piecu i nabiera rumieńców, a ja podczas mieszania jeszcze myślałam o Wybawicielu. I o wątku wojny bałkańskiej, uwiarygodniającym zabójcę, co do którego w poprzedniej notce zgłaszałam zastrzeżenia.  

2. Pisarzowi chyba zawsze trudno dostatecznie umotywować zabójcę. W tej historii szczególnie, nie wiem, jak inaczej udałoby się zrealizować wymyśloną – i to jak wymyśloną! – konstelację zdarzeń i zależności pomiędzy Jonem i Robertem – głównymi bohaterami. Jeśli chodziło o realizację pomysłu zlecenia zabójstwa – spoiler! – brata przez brata i zamknięcie kółka poprzez podszycie się jednego pod drugiego, to nie było innej możliwości, jak tylko, żeby zabójca był z zewnątrz. A skoro był z zewnątrz, to musiał być zabójcą na zlecenia. A skoro tak – to w jakiś sposób bohater musiał na niego trafić… Mógł to być jakiś "zwykły" zabójca na zlecenie, bezosobowy, albo robot łasy na pieniądze, albo członek organizacji terrorystycznej jak w Terroryści Sjöwall&Wahlöö, albo można było pokombinować ze skomplikowaną przeszłościa bohatera-zabójcy, gdzie ocena moralności jest niejednoznaczna, a w konsekwencji pokazać przez zestawienie: zło-dobro, zlecenie zabójstwa z niskich pobudek a zabjanie jako oczyszczenie z traumy. Ale autor wybrał rozwiązanie chyba najmniej skomplikowane w realizacji.

To właśnie w książkach Nesbø kocham, że jeśli chodzi o stronę wiarygodności psychologicznej bohaterów to – możliwe, że z niewiedzy i z wrodzonej naiwności – zazwyczaj nie mam do nich zastrzeżeń.

I od razu na dzień dobry mam czytelnika! Ha! Jest to Kowalski Jan, wielce tajemniczy osobnik, do którego natychmiast zapałałam niekłamaną sympatią. Panie Janie, witaj i nie znikaj!  

Skończyłam dziś czytać Wybawiciela Jo Nesbø. No i niestety, rozczarował mnie. Zapowiadało się rewelacyjnie, Harry Hole złośliwy i do tego trzeźwy. Więc zainwestowałam w oprawę, dałam sobie czas na czytanie z odpowiednim namaszczeniem i w skupieniu, było mnóstwo kawy, pogoda za oknem deszczowa, pod ręką kocyk… Nie ma pełni doznań. I czemu? Książka miała wszystko, czego potrzeba. Kompozycja bardzo ciekawa. Dobry motyw – dotyczy zbrodni na członku Armii Zbawienia w Oslo i zahacza o działalność Armii Zbawienia. Drugi obrazowy komponent to trauma wojny bałkańskiej. Książka rozpoczyna się mocną sceną gwałtu po której odłożyłam książkę na dobre dwa miesiące – kiepsko znoszę takie sugestywnych opisy, bo potem mi się śnią. Ta scena otwiera łańcuch przyczynowo-skutkowy wydarzeń znaczących dla późniejszych zbrodni. Potem następuje opis zdarzeń nie połączonych ze sobą i dotyczących różnych osób, który brzmi jak gotowy scenariusz filmowy. Jeśli jedna scena kończy się wzięciem do ręki klamki od drzwi, to następna zaczyna się od otworzenia drzwi – tylko chodzi o inne drzwi, inne miejsce, inną osobę, która za klamkę ciągnie.

Potem akcja rozwija się do powiedzmy objętości trzech czwartych opowiadania, kiedy to zmierza do rozwiązania zagadki. A w ostatniej jednej czwartej okazuje się, że ślady prowadzące do rozwiązania zagadki to były źle interpretowane lub fałszywe tropy i tak naprawdę dopiero wówczas, w dość szaleńczym tempie sprawy zaczynają pędzić w kierunku prawdziwego rozwiązania. A wraz z nimi pędzi Harry. Wszystko znów w stylu, jak na początku – jeśli w opisie jest zbliżenie na ciemny pokój, to od niego zaczyna się następna scena itd. Tylko że na tym etapie już ciągła zmienność i tempo, i ciągle niepewność co do tożsamości zabójcy nie miała tego uroku…

Chyba za dużo Nesbø chciał zmieścić w jednej książce. Osoby związane z Armią Zbawienia i ich sposób myślenia rozpisał szczegółowo i to wystarczyłoby na porządną historię kryminalną z wiarygodnym motywem. Wojna bałkańska to już nadto, tym bardziej, że ten temat został ujęty może trochę zbyt powierzchownie na tak poważną sprawę. Jako motyw do osobnego kryminału chyba pasowałby bardziej. Kiedy na koniec pojawia się jeszcze jeden wątek, sprawa Waalera (tajemniczego „Prinza” z poprzednich części cyklu), odkrycie przez Harry’ego kolejnego wątku sprawy i dotarcie do kolejnych osób uwikłanych… Nawet bez epizodu wojny bałkańskiej, kolejny trop związany ze sprawą Waalera zestawiony z głównym wątkiem, czyli zabójstwem w Armii Zbawienia wystarczająco rozwinąłby problem granicy pomiędzy uczciwością a skorumpowaniem, roli prawdziwych intencji uwikłanego, znaczenia usprawiedliwienia swoich motywów. I ceny zachowania integralności osobistej, któej ostatecznie chyba nikomu w tej powieści nie udaje się zachować, z Harrym włącznie.   

Szczerze mówiąc, zupełnie nie wiem, po co założyłam ten blog, ale wiem, dlaczego. Tak z ciekawości – chciałam zobaczyć, jak się go zakłada, jakie są szablony, jakie funkcje… Założyłam go już dawno temu, ale ostatnio mi się przypomniało, że trzeba tu coś napisać, żeby go administrator nie skasował… Wobec niesprecyzowanego planu, czego blog ma dotyczyć nie określam tematu. Będzie, o czym samo wyjdzie.


  • RSS